Pokazywanie postów oznaczonych etykietą craftroom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą craftroom. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 grudnia 2016

nowe miejsce...


w pracowni sobie wyczarowałam...najbardziej lotfowy kąt jaki mam...do pracy z metalem:)





blat ze starej, złachanej, grubaśnej dechy...lampa oryginalna z epoki, przykręcana, na przegubach:





nogi od starej, przemysłowej maszyny i regulowany, metalowy taboret na kółkach:





w roli "zagłówka" równie złachane drzwi od jakiejś szafki:















ostatnio często tu przesiaduję...dopadła mnie faza literowa...następnym razem zdradzę więcej...:)

buziaki:)*



poniedziałek, 16 września 2013

kobieta z pasją...



w sobotę oprócz świeżych kwiatów przyniosłam do domu 
świeżutkie, październikowe wydanie miesięcznika Moje Mieszkanie...
dla mnie wyjątkowe, bo zostałam bohaterką jednego z artykułów, w cyklu Kobieta z pasją!!:))
sama nie wiem, jak to się stało...
pod koniec zeszłego roku dostałam  propozycję od pani Joli Musiałowicz,
która natrafiła w sieci na mojego bloga...
takim okazjom się nie odmawia...oczywiście się zgodziłam:)...
jeszcze zimą moje mieszkanie na dwa dni zamieniło się w studio fotograficzne...
niezwykłym dla mnie było uczestniczyć w tych sesjach do dwóch artykułów,
(tak...tak...dwóch!!...ale o tym na końcu...)
pilnie podpatrując pracę pani Joli jako stylistki i fotografa - Marcina Czechowicza...
z tego miejsca sedecznie pozdrawiam i dziękuję za to doświadczenie:)

pozdrawiam również czytelników MM, których zaciekawiło to, co robię i trafili tutaj:))







nie dość na tym...redakcję zaciekawiła również moja kuchnia...
za miesiąc, 11 października ukaże się następny artykuł....
będę bohaterką cyklu Skarby kuchennej szafy!!:))




na koniec specjalne pozdrowienia dla stałych bywalców mojego bloga...dusz pokrewnych,
bez których to miejsce nie miałoby sensu...

miłego tygodnia:))

niedziela, 14 października 2012

kurtuazyjna...



miała być moja wczorajsza wizyta w Starej Rzeźni...
właściwie miała być tylko pretekstem do spotkania z Miszelką...
ale wpadłam jak śliwka w kompot, kiedy zobaczyłam
wymarzone, w industrialnym stylu...lampy...
(już nie wspomnę, że mieli również najróżniejsze szafeczki
 z milionami szuflad w różnych konfiguracjach 
i to zarówno drewniane, jak i metalowe...)

ale wracając do lamp...
było kilka, ale od razu zapałałam miłością do dwóch...
nie mogąc się zdecydować na którąś z nich, wzięłam obie...

największy ich urok, że są wykonane z różnych starych części
z wielką dbałością o detale i wykończenie
i że każda jest niepowtarzalna:)
ta na przykład z użyciem starego reflektora studyjnego z Francji:


przeznaczyłam ją do mojego craftroom-u...



drugą do salonu:





no ale punktem dnia było spotkanie ze świeżo upieczoną mamą...
już miesięcznego Jasia...
to było pierwsze wyjście Miszelki bez synka
 i uczciłyśmy to oczywiście w pobliskiej kawiarni...



                                                 a już niedługo poznam samego Jasia:)))

                                                                     miłej niedzieli:)*

niedziela, 22 kwietnia 2012

nieoczekiwany...


i niespodziewany zakup, jeszcze przedświąteczny...

nawet mi się śniło, mój nowy fotel  do biurka
 będzie w drukowanym, płóciennym obiciu!!
nie dość, że jest cudny, to jeszcze super wygodny...
nie mogłam mu się oprzeć...:)






fotki robione na gorąco..
z wrażenia zapomniałam metkę odciąć:))

żebyście nie myślały, ze u mnie zawsze porządek, to fotka z dzisiaj...
work in progress...:))


miłego wieczoru:))

czwartek, 9 lutego 2012

muszę...


po prostu muszę się pochwalić moim nowym nabytkiem:)
od kilku dni ją testuję i nie mogę się nadziwić, 
jak tyle czasu mogłam tkwić w średniowieczu z moją przedpotopową starowinką !!!
teraz szycie to insza inszość, czyli coś zupełnie innego po poznańsku:))

mała zajawka kolejnego płóciennego, ale jeszcze tajnego projektu
i jednego z moich ulubionych ściegów:



a to mój wymarzony Brother, który pobił już w przedbiegach Janome:
(testowałam przy zakupie obie marki)



i tak jestem teraz rozdarta między płótnem, a papierem...
a doba ma tylko 24 godziny:((

 buziaki:))*

sobota, 26 listopada 2011

moje nowe królestwo...:)


jeden z gorszych okresów już za mną... a był to okres remontu ...dość gruntownego...
ale teraz gdy ochłonęłam muszę stwierdzić, że warto było...
wiele zmian, ale ta najbardziej mnie dotycząca to nowy kąt do tworzenia...
teraz to chyba mogę powiedzieć moje craftowe królestwo, bo zajęłam pokój:)))
pamiętacie, w zeszłym roku pokazywałam mój kąt przy okazji nabycia nowej szafki...
szybko okazała się niewystarczająca, żeby wszystko pomieścić...

tak więc doszły nowe mebelki...





vinatge'owa zielarska komoda z zawrotną ilością  30-tu szufladek:





rustykalny regał:




i loft 'owe,  metalowo-drewniane stoliki...

jeden służy za biurko pod sprzęt komputerowy:



drugi na kółkach...
będzie służył jako pomocnik gdyby blat biurka okazał się niewystarczający
i jednocześnie za stolik podręczny na  tyle kanapy:



i jeszcze kilka migawek:


















najchętniej bym z tego pokoju nie wychodziła:))

buziaki:)))

niedziela, 8 sierpnia 2010

chwalę się...:)





wykorzystując brak pogody, zamiast lenic się na działce, urządziłam wreszcie swój scrapkąt:))
od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką szafki , którą wykonała na zamówienie
jako towarzyszkę do mojego wysłużonego biurka po dziadkach:)

 nieduża ( 130 cm wysokości ) szafeczka ze starego drewna, w drzwiczkach wypalana ceramika, która jest specjalnością Baśki:)



kilka godzin zajęło mi porządkowanie i urządzanie się... nie wiem jak długo taki porządek się utrzyma, wiec chwalę się póki co...:)

napstykałam fotek i nie mogłam się zdecydowac, więc proszę o wyrazumiałośc za tą ilośc...:))




















Buziaki dla wszystkich zaglądających:)***