niedziela, 24 kwietnia 2016

Druciana miłość - warsztaty we Wrocławiu


na najbliższych Dolnośląskich Warsztatach Craftowych będę i ja ze swoim warsztatem
Druciana miłość...warsztat będzie połączeniem zabawy z płótnem, drutem i lutowaniem:



wykonamy zawieszkę na oryginalnej, starej desce…pobielimy ją…ułożymy kompozycję z płótna wraz ze zdjęciem, które umieścimy w wiekowej karcie ze starego albumu…wykonamy lutowane blaszki…pobawimy się drutem i patyną…pracę wykończymy skrawkami oryginalnych sari i gałązką kwiatków...

Na warsztat obowiązkowo należy przynieść: 
mata do cięcia, mała linijka, duże, porządne nożyczki, kość do zaginania papieru(przynajmniej co druga osoba),
pisak permanentny(do płyt CD), jeśli ktoś ma szczypce bociany do drutu
zdjęcie lub cokolwiek, co chcecie oprawić (może to być mini kolaż, sentencja itp.)
w formacie 5-6cm x 9-10cm 


a poniżej z bliska kilka szczegółów przykładowej pracy:


































do zobaczenia:)

poniedziałek, 28 marca 2016

zaległe...cięższe:)



dzisiaj krótko...wisiory zrobione już jakiś czas temu, w wersji trochę cięższej...w obu bezele prostokątne z resiną:









krzyż się mieni w zależności od kąta padania światła:)











i kolejny...grube łańcuchy zdeterminowały wygląd...
powstała obróżka...ma już nową właścicielkę:)










część różańcowa z testem znaleziona na starociach i masa perłowa...tym razem koraliki nowe:)








spodobała mi się ta krótka wersja...kolejne projekty leżą rozgrzebane,
pomysły się kłębią, tylko czasu ostatnio brak...

buziaki:)*


niedziela, 20 marca 2016

niebieskie...



jaja mi się zamarzyły...gdybym wiedziała ile z tym zachodu nie wiem czy bym się zdecydowała...
zeszło mi całe sobotnie popołudnie i wieczór...
cyzelowanie z gotowaniem jajek, żeby żadne nie pękło...oczywiście się nie udało, więc dogotowywałam drugi raz...najmniejsze pęknięcie zielenieje...a wierzcie mi, nie jest wcale to ładna zieleń...co chwila przewracanie w garnku, żeby równo się barwiło...niestety na początku przewracałam metalowa łyżką i na części powstały rysy...w końcu wzięłam drewnianą...barwnik mokry jest bardzo wrażliwy na dotyk, dopiero po wyschnięciu można ze spokojem jajka chwytać...myślałam, ze ciemniejsze będą ładniejsze, więc połowę barwiłam długo...faktycznie przy schnięciu ciemnieją jeszcze bardziej...finalnie mnie podobają się te najjaśniejsze, barwione najkrócej...trzy nawet zmyłam i barwiłam od nowa, dzięki czemu mam całą paletę odcieni, bo zabarwiły się jeszcze inaczej...a wszystko barwione wywarem z czerwonej kapusty...zostawiłam go, może jeszcze dobarwię i wymienię te porysowane, choć i takie mają urok:)

























i jeszcze kompozycja w prawdziwym ptasim gniazdku:








gdyby ktoś był zainteresowany, instrukcja TUTAJ 

miłego wieczoru:)



piątek, 11 marca 2016

o łańcuszku, wyszukiwaniu obrazem i biżu cd...:)


kupiłam kilka łańcuszków za oceanem...ale jeden szczególnie skradł moje serce...oczywiście najdroższy, choć na taki nie wygląda...ma duże oczka, choć jest lekki i filigranowy...chciałam sprawdzić w sieci, czy gdzieś taniej i bliżej go nie można nabyć...wyszukiwanie obrazem dało taki rezultat...


noooo...gęba mi się uśmiechnęła na ten widok...
teraz wiadomo dlaczego dla mnie jest najpiękniejszy:)
ale łańcuszka nie znalazłam:(


 a wygląda tak:





nie poleżał nawet dnia..upięłam go z częścią stareńkiego różańca...kocham go miłością wielką:)











upięłam jeszcze jeden wisior z różnych części i kolejnego kawałka łańcucha, 
tzw. book chain:












tak się składa, że cudnie wyglądają razem:




buziaki:)*