buszując w sieci natknęłam się na stare drewniane czcionki drukarskie....
i zapałałam do nich miłością wielką...
niestety u nas nie znalazłam, a za granicą ceny raczej zniechęcają,
ale będę polować na okazje...
na razie postanowiłam zadowolić się imitacjami....
Piotr dociął drewienka, które pomalowałam...
litery pochodzące z czterech różnych alfabetów zabarwiłam tuszami distress:
spodobał mi się ten vintage'owy wygląd liter, więc wylądowały jeszcze naklejone na tekturki,





















































