czasem warto przy okazji sobotnich zakupów na rynku trochę zboczyć...
w części z używanymi rzeczami można trafić czasem co nieco...
najpierw uśmiechnęły się do mnie dwie cudne oprawki od noży...
pomyślałam zaraz o jakiś główkach, które można byłoby w nie wmontować..
a że nie dysponowałam już żadną poszłam dalej...i co??...
patrzę ...a tu uśmiecha się do mnie zestaw czterech gipsowych główek w drewnianej ramce...
tak naprawdę pomysł zaświtał zainspirowany zajawką pracy
Ingvild Bolme,
którą zobaczyłam kilka dni wcześniej na Instagramie,
a którą ukończoną pokazała wczoraj
TU
jest to w pracy zaznaczone...:)
chociaż właściwe przesłanie jest inne...
znalezione w starym słowniku polsko-francuskim:
Autant de tetes, autant d'avis...
Ile głów, tyle opinii...:)
tło na blejtramie, to grubo nakładane gesso barwione tuszami akrylowymi...
i zaciągane różnymi narzędziami...niestety większość faktury zniknęła, przykryta...
do tego trochę starych papierków, złomu
i przydasi primowo-holtzowych, które w końcu czas zużyć...
buziaki:)